czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział 2.

  - Usiądź. Musimy z mamą powiedzieć ci coś ważnego - Zaczął tata. - Mamy już wspaniałe miejsce gdzie możesz wyprawić swoje urodziny. Jest to miejsce na świeżym powietrzu przy ulicy Baker Street*. Wystąpisz tam ty oraz zespół ale to będzie niespodzianka! I jak cieszysz się ??
Nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Ja mam tam śpiewać? ! O nie! Na pewno nie.
    - Córuś i co podoba ci się nasz pomysł ? - spytała mama
    - T-tak p-podoba mi się. A-ale j-ja mam tam ś-śpiewać???
    - Tak?! A coś nie tak? Przecież uwielbiasz śpiewać odkąd byłaś mała.
    - No lubię, ale nigdy nie śpiewałam przed kolegami. Denerwuję się. - Przygryzłam nerwowo wargę, żeby choć trochę się uspokoić.
    - Alex wszystko będzie dobrze. Poradzisz sobie. Wierzymy w ciebie. - Powiedział tata. "Okej, wszystko będzie dobrze".
     - Idę do pokoju odrobić lekcję. Na razie :) - Uśmiechnęłam się i wyszłam. Odrabianie lekcji zajęło mi 2 godziny. Jest już 14:30. OMG!!! Obiad!!! Czemu nikt mnie nie zawołał??!!
    - Czemu nikt mnie nie zawołał na obiad??! - Kiedy znalazłam się w kuchni nikogo tam nie było. - Hallo??! Jest tu ktoś?! - Zaglądnęłam do wszystkich pokoi w tym domu, ale nigdzie nie było moich rodziców. Kiedy wróciłam do kuchni zobaczyłam małą karteczkę.

 „Alex! Pojechaliśmy załatwić sprawę z tym zespołem. Zamów sobie coś do jedzenia. Będziemy około 16.                                                                                                                            Mama ;)  

Co?????? Dopiero o 16?! Jeszcze półtorej godziny. Może to nawet fajnie, że mogę zostać sama w domu :) Od razu wzięłam do reki telefon i wpisałam numer do najlepszej pizzerii w mieście. Zamówiłam pizzę z szynką i serem. Po skończonej rozmowie udałam się do mojego pokoju. Włączyłam laptopa i zalogowałam się najpierw na Facebooka, a później na Twittera. Nim się spostrzegłam minęła 15. Zaraz ma przyjechać moja pizza. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to będzie dostawca, ale jednak pomyliłam się. Była to Lisa. Moja przyjaciółka ze szkoły. Zaprosiłam ją do środka. Razem udałyśmy się na górę. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Tym razem był to dostawca z pizzą. Zapłaciłam i weszłam z powrotem ma górę.     - Uwaga, uwaga! Specjalna dostawa Dla Lisy i Alex. Czyli...- urwałam, żeby podnieść napięcie - PIZZA!- spojrzała na mnie jak na idiotkę, a chwilę potem obie wybuchłyśmy śmiechem. Rozmawiałyśmy i jadłyśmy. Niespodziewanie usłyszałyśmy stukot butów. Kroki stawały się coraz głośniejsze. Do mojego pokoju przyszła mama.
    - Tu jesteście kochane. Myślałam, że gdzieś poszłaś, Alex. Mam nadzieję, że coś zamówiłyście do jedzenia. A skoro puste opakowanie po pizzy leży w koncie pokoju -mama spojrzała w tamtą stronę z uśmiechem. - To przeczuwam, że jednak coś jadłyście. Dobra ja już wam nie przeszkadzam moje drogie. - wyszła z pokoju.
    - Skoro rodzice już są to musi być już po 16. Mi się zdawało, że siedzimy i gadamy już dobre parę godzin. - powiedziałam z wielkim bananem na twarzy. Ale kiedy zobaczyłam minę Lisy od razu zniknął on z mojej twarzy.
    - Już po 16?! Jezu spóźnię się. - a no tak Lisa chodzi na zajęcia gry na pianinie. - Przepraszam cię Alex ale muszę już iść. Wpadnę jeszcze kiedyś - puściła mi oczko i wyszła. Zostałam sama. No może nie sama, bo są jeszcze rodzice. Ugh wiecie o co mi chodzi. W moim pokoju są drzwi do garderoby, własnej łazienki. A także do mini studia nagraniowego i sala taneczna. Mój dom do małych nie należał. Można rzec, że jest większy od małego, a mniejszy od średniego domu. Tak pomiędzy. Na dole znajduje się przedpokój, salon i kuchnia połączona z jadalnią. Na górze znajduje się mój pokój, rodziców i trzy czy cztery gościnne oraz łazienka. Sama nie wiem poco ona tam jest skoro, w każdym pokoju jest osobna. Mamy jeszcze dwa garaże. W jednym stoją samochody moich rodziców. Chyba mają zamiar kupić jeszcze jedno auto bo zrobili tam sporo miejsca. Drugi garaż jest tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji. Mam tam wszystkie moje instrumenty. Ale wróćmy do mnie. Właśnie wchodzę do mojej sali nagraniowej. Mam zamiar nagrać płytę z własnymi piosenkami. O tym pomyśle wie tylko Nathan. Spodobał mu się ten pomysł. Nagrałam już kilka piosenek. Na razie próbuję dokończyć dzieło mojego życia. Czyli piosenkę, która ma opowiadać o mnie i moim życiu. Na razie pisałam o życiu codziennym, miłości, smutku. I o przyjaciołach. Zaśpiewałam właśnie moje nowe dzieło. Jest ono w moim ojczystym języku, Polskim.

Ref. Bo to, co najważniejsze,
to dla przyjaciela mieć zawsze
dobre serce i zaufanie,
o które trzeba dbać każdego dnia.
Staraj się, niech ta przyjaźń trwa. [x2]
1. Przyjaciel o Tobie wszystko wie,
on jest zawsze blisko Ciebie, kiedy czujesz się źle,
kiedy świat odwraca do nas się plecami,
kiedy czujemy, że jesteśmy całkiem sami
on zawsze poda Ci dłoń, pomoże, kiedy kłopotów masz sto,
da Ci swój uśmiech, gdy minę masz złą,
pomysłów dobrych ma zawsze sto!
Więc pamiętaj że, przyjaciel częścią Ciebie jest.
Ref. Bo to, co najważniejsze,
to dla przyjaciela mieć zawsze
dobre serce i zaufanie,
o które trzeba dbać każdego dnia.
Staraj się, niech ta przyjaźń trwa. [x2]
2. Poświęcony czas przecież nic nie kosztuje.
Poświęcony czas dla przyjaciela - lepiej wtedy się poczujesz.
Dbaj o swoją przyjaźń jak o największy skarb świata.
Dbaj o przyjaciela tak, jak o własnego brata.
Brata, który zawsze ma dla Ciebie pełne zaufanie.
Brata, który będzie z Tobą, cokolwiek się stanie.
Więc pamiętaj że, przyjaciel częścią Ciebie jest.
Ref. Bo to, co najważniejsze,
to dla przyjaciela mieć zawsze
dobre serce i zaufanie,
o które trzeba dbać każdego dnia.
Staraj się, niech ta przyjaźń trwa. [x2]

 ..................................................................................................................................................................

Długo nie dodawałam, bo nie miałam weny. Mam nadzieję, że teraz moje wypociny też wam się spodobają.